poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 2.


Milo tuz po lekcjach zabral mnie do lasu.Bylam naprawde ciekawa o co chodzi.Doszlismy do pewnego miejsca,ktore wygladalo jak z bajki.Porozstawiane byly namioty.
Na przeciwko mnie staly osoby z naszej szkoly.
-Milo,o co tu chodzi?-zapytalam odwracajac sie do niego.
Ale on nic nie odpowiedzial,lecz pokazal palcem do przodu.
Przedemna stala kobieta,miala okolo 50-60 lat.
-Przepraszam,nie chce nikogo denerwowac..ale o co tu chodzi?!-krzyknelam.
-Nie denerwuj sie.
-Jak mam sie nie denerwowac.
-Normalnie..-powiedziala kobieta i odsunela sie powoli.
Machnela reka do Milo,on podszedl,chwycil mnie za mededalion i powiedzial:
-Trzymaj go,stan sie spokojna..zaraz zobaczysz o co chodzi..ale narpiew popatrz.
Chwycil za swoj medalion,zamknal oczy,gdy otworzyl,jego oczy byly prawie zolte,a jego zrenice podluzne.
Po chwili zamienil sie z wilka.
Podbiegl i popatrzyl na mnie swoimi pieknymi oczami.
Podeszla do mnie ta pani i chwycila moja dlon i zaciagnela mnie do jednego z namiotow.
Tam usiadla i zaczela:
-Nie jestes zwykla,jestes wilkolakiem.
Zmieniasz sie,kiedy chcesz i kiedy musisz.
Mamy swoje trzy fazy:zwykli,wilkolacy i wilcy.
Mamy takze nad przyrodzone zdolnosci i poprawione wszystkie zmysly.
Jestesmy wyjatkowi,a ty jestes jedna z nas..
-Ale ja nie rozumiem..
-Czego nie rozumiesz,moja droga?-zapytala spokojnie kobieta.
-Przeciez moi rodzice sa normalni..
To jak ja moge byc..-powiedzialam
-Nie sa twoimi biologicznymi rodzicami,zostalas adoptowana.
Twoja matka walczyla na wojnie z klanem wamipira,lecz te krwiozercze bestie zabily ja tuz przed jej zostaniem wodzem klanu.
Byla dobra corka..
Ja niedlugo bede za stara na to i ty bedziesz musiala zostac moja zastepczynia.
-Zaraz,chwilka..
Jestes moja babcia?-powiedzialam przez lzy.
Kobieta milczala,ale przytaknela.
Przytulilam ja i wybieglam z namiotu z lzami.
Milo zatrzymal mnie.
-Czas na kolejna przemiane.
Chwycilam medalion i stalo sie.
Bylam wilkiem.
Tak samo jak Milo.
Przebieglismy sie po lesie.
Potem on poszedl po koc i jakies jedzenie.
Wybralismy sie na piknik by pogadac jak to jest dobrze byc wilkiem.
Potem…

Rozdział 1.


Obudziłam się w środku nocy,wybiegłam z domu niczym wiatr.
Biegłam przed siebie,nie wiedziałam co robię.
Biegłam coraz dalej,aż poczułam,że robię to dobrowolnie.
Zaczynałam biec szybciej,ile miałam sił w nogach.
I szczerze nie wiedziałam co było dalej.
Obudziłam się na ławce w parku z potarganymi włosami,
ubrudzonymi ubraniami i twarzą.
Nie wiedziałam co robię..
Szybko pobiegłam do domu,znów czując tą siłę w nogach.
Bałam się,że stracę kontrolę.
Ale szybko się zatrzymałam przed domem,wbiegłam niczym huragan,
wskoczyłam pod prysznic,nuciłam jaką melodyjkę,która szybko wchodziła
w ucho.
Gdy zmyłam cały brud z siebie wyszłam i owinęłam się ciepłym ręcznikiem.
Ubrałam się,lecz w naszykowanych ubraniach znalazłam pewien
medalion.
Był on z głową wilka,a do niego został dołączony został list.
Witamy w stadzie!
Widzimy się w lesie o 16,dowiesz się o co chodzi.
Noś go,on cię obroni.
~Milo.”
Ale ja tego nie rozumiem,Milo to mój przyjaciel,a także moja miłość,ale
o co tu chodzi.
Nie zawracałam sobie głowy.
Ubrałam się i założyłam medalion,do torby wrzuciłam list.
I pobiegłam do szkoły.
Wpadłam na Milo i odrazu zaczęłam:
-Milo,o co chodzi?-zapytałam się i pokazałam list.
-Zobaczysz.-uśmiechną się i podbiegł do innych swoich znajomych.

Powitanie.

Hej!
Jestem Marcelina i pisze opowiadania.
Ten blog będzie o dziewczynie,która jest wilkiem.
Dziwny temat i już stary.
Ale piszę te opowiadania na tumblrze.
Ale czas założyć bloga na blogspocie.
Mam nadzieje,ze się spodoba.
Wszystkie opowiadania są także na tumblrze.
Pozdrawiam.