Milo tuz po lekcjach zabral mnie do lasu.Bylam naprawde ciekawa o co chodzi.Doszlismy do pewnego miejsca,ktore wygladalo jak z bajki.Porozstawiane byly namioty.
Na przeciwko mnie staly osoby z naszej szkoly.
-Milo,o co tu chodzi?-zapytalam odwracajac sie do niego.
Ale on nic nie odpowiedzial,lecz pokazal palcem do przodu.
Przedemna stala kobieta,miala okolo 50-60 lat.
-Przepraszam,nie chce nikogo denerwowac..ale o co tu chodzi?!-krzyknelam.
-Nie denerwuj sie.
-Jak mam sie nie denerwowac.
-Normalnie..-powiedziala kobieta i odsunela sie powoli.
Machnela reka do Milo,on podszedl,chwycil mnie za mededalion i powiedzial:
-Trzymaj go,stan sie spokojna..zaraz zobaczysz o co chodzi..ale narpiew popatrz.
Chwycil za swoj medalion,zamknal oczy,gdy otworzyl,jego oczy byly prawie zolte,a jego zrenice podluzne.
Po chwili zamienil sie z wilka.
Podbiegl i popatrzyl na mnie swoimi pieknymi oczami.
Podeszla do mnie ta pani i chwycila moja dlon i zaciagnela mnie do jednego z namiotow.
Tam usiadla i zaczela:
-Nie jestes zwykla,jestes wilkolakiem.
Zmieniasz sie,kiedy chcesz i kiedy musisz.
Mamy swoje trzy fazy:zwykli,wilkolacy i wilcy.
Mamy takze nad przyrodzone zdolnosci i poprawione wszystkie zmysly.
Jestesmy wyjatkowi,a ty jestes jedna z nas..
-Ale ja nie rozumiem..
-Czego nie rozumiesz,moja droga?-zapytala spokojnie kobieta.
-Przeciez moi rodzice sa normalni..
To jak ja moge byc..-powiedzialam
-Nie sa twoimi biologicznymi rodzicami,zostalas adoptowana.
Twoja matka walczyla na wojnie z klanem wamipira,lecz te krwiozercze bestie zabily ja tuz przed jej zostaniem wodzem klanu.
Byla dobra corka..
Ja niedlugo bede za stara na to i ty bedziesz musiala zostac moja zastepczynia.
-Zaraz,chwilka..
Jestes moja babcia?-powiedzialam przez lzy.
Kobieta milczala,ale przytaknela.
Przytulilam ja i wybieglam z namiotu z lzami.
Milo zatrzymal mnie.
-Czas na kolejna przemiane.
Chwycilam medalion i stalo sie.
Bylam wilkiem.
Tak samo jak Milo.
Przebieglismy sie po lesie.
Potem on poszedl po koc i jakies jedzenie.
Wybralismy sie na piknik by pogadac jak to jest dobrze byc wilkiem.
Potem…
Na przeciwko mnie staly osoby z naszej szkoly.
-Milo,o co tu chodzi?-zapytalam odwracajac sie do niego.
Ale on nic nie odpowiedzial,lecz pokazal palcem do przodu.
Przedemna stala kobieta,miala okolo 50-60 lat.
-Przepraszam,nie chce nikogo denerwowac..ale o co tu chodzi?!-krzyknelam.
-Nie denerwuj sie.
-Jak mam sie nie denerwowac.
-Normalnie..-powiedziala kobieta i odsunela sie powoli.
Machnela reka do Milo,on podszedl,chwycil mnie za mededalion i powiedzial:
-Trzymaj go,stan sie spokojna..zaraz zobaczysz o co chodzi..ale narpiew popatrz.
Chwycil za swoj medalion,zamknal oczy,gdy otworzyl,jego oczy byly prawie zolte,a jego zrenice podluzne.
Po chwili zamienil sie z wilka.
Podbiegl i popatrzyl na mnie swoimi pieknymi oczami.
Podeszla do mnie ta pani i chwycila moja dlon i zaciagnela mnie do jednego z namiotow.
Tam usiadla i zaczela:
-Nie jestes zwykla,jestes wilkolakiem.
Zmieniasz sie,kiedy chcesz i kiedy musisz.
Mamy swoje trzy fazy:zwykli,wilkolacy i wilcy.
Mamy takze nad przyrodzone zdolnosci i poprawione wszystkie zmysly.
Jestesmy wyjatkowi,a ty jestes jedna z nas..
-Ale ja nie rozumiem..
-Czego nie rozumiesz,moja droga?-zapytala spokojnie kobieta.
-Przeciez moi rodzice sa normalni..
To jak ja moge byc..-powiedzialam
-Nie sa twoimi biologicznymi rodzicami,zostalas adoptowana.
Twoja matka walczyla na wojnie z klanem wamipira,lecz te krwiozercze bestie zabily ja tuz przed jej zostaniem wodzem klanu.
Byla dobra corka..
Ja niedlugo bede za stara na to i ty bedziesz musiala zostac moja zastepczynia.
-Zaraz,chwilka..
Jestes moja babcia?-powiedzialam przez lzy.
Kobieta milczala,ale przytaknela.
Przytulilam ja i wybieglam z namiotu z lzami.
Milo zatrzymal mnie.
-Czas na kolejna przemiane.
Chwycilam medalion i stalo sie.
Bylam wilkiem.
Tak samo jak Milo.
Przebieglismy sie po lesie.
Potem on poszedl po koc i jakies jedzenie.
Wybralismy sie na piknik by pogadac jak to jest dobrze byc wilkiem.
Potem…
